Naturalnym dla mnie zjawiskiem jest, że kiedy wychodzę z kobietą np. na kolację – to ja zapraszam i płacę. Sam podejmuję decyzję z kim chcę się spotkać i od momentu inicjacji, do zakończenia chcę prowadzić, bo dobrze odnajduję się w tej roli. Lubię zaskakiwać miejscem, anturażem, historią, rozmową, czy podtekstem.

Przeprowadziłem badanie na 30. losowo zapytanych mężczyznach, jakie mają oczekiwania (i czy mają), kiedy zapraszają kobietę na kolacje. Za każdym razem odpowiedź, niezależnie od tego czy mniej czy bardziej enigmatyczna, doprowadzała do jednego – „chcę więcej niż tylko kolacja”. Nie tylko chodzi tu o seks – o dziwo mężczyźni coraz częściej mówią o „chemii”, rozmowie, pocałunku, czy przytulaniu. Kolacja jest formą weryfikacji potencjalnego partnera, której koszt przyjmuje na siebie mężczyzna. Z czego to wynika? Prawdopodobnie jeszcze z jaskini, gdzie facet aby zdobyć kobietę musiał udowodnić swoją siłę na wielu płaszczyznach. Co robiła w zamian kobieta? Jak dbała o takiego mężczyznę?

A co w sytuacji, w której spotykacie się już dłuższy czas? Kilka tygodni, miesięcy, lat. Czy wychodząc na kolację powinien płacić mężczyzna? Jaki koszt ponosi kobieta?

Dając do zrozumienia mężczyźnie, że ma za kobietę płacić komunikat jest prosty – „mój czas jest więcej wart niż Twój”.

Tu moja uwaga – wcale nie chodzi o pieniądze. Magia jest w geście i zaangażowaniu.

Kiedy ktoś zaprosi Cię do hotelu w Burj Khalifa w Dubaju nie oznacza, że masz w tym partycypować po połowie. Zapraszający zazwyczaj zdaje sobie sprawę i chce przyjąć na siebie ten ciężar, ale skoro bierzesz – co dajesz w zamian? Czy życie zna próżnię?

Czy wychodząc z przyjacielem na imprezę, lub kolację chcemy żeby za nas płacił / płaciła? Czy rozkładamy ten ciężar?  Czy partnera traktujemy jak przyjaciela, czy jak skarbonkę? Co dajemy w zamian?

Relacja bez równowagi prędzej czy później w jakiś sposób się wysypuje. Obserwuję wśród wielu kobiet, które szanuję i znam coraz częstszą tendencję na wykorzystywanie mężczyzn. „Bo skoro ma, to powinien się podzielić”, zapraszać, starać się, kupować. Wśród mężczyzn doprowadza to do sytuacji, w której zniechęceni poszukiwaniem partnerki – znajdują utrzymanki. Płacą za to żeby miały gdzie mieszkać, dobrze wyglądały i obsługiwały ich w sposób dokładnie określony.

Dokąd to zmierza? Gdzie równowaga? Jak bazując na takich priorytetach chcemy zbudować dobrą dla nas  i partnera relację? A jeżeli mamy dzieci, to takim zachowaniem, jaki dajemy im wzór? Czy będą te zachowania powielać?

Nie oceniam tego, ale wiem też, że to nie moje standardy. Chcę więcej. Nie zadowalam się bylejakością. Chcę jakości.

A jak jest u Ciebie?

About Bartosz Paź

Piszę o motywacji, inspiracji, świadomym rodzicielstwie, psychologii, akcjach społecznych. Coach, trener, mówca.

%d bloggers like this: