img_0332Publikując ostatnie posty na Facebook’u dotyczące Ubera nie spodziewałem się, że wywołają one tyle emocji.

Wasze doświadczenia są różne.

Zarówno w taksówce, jak i w Uberze zdarzają się kierowcy z problemami w poruszaniu się po mieście. W obu przypadkach również zdarzają się niemili kierowcy.

Tu abra kadabra chciałbym przytoczyć proste stwierdzenie. W obu przypadkach też pracują ludzie. Nie każdy ksiądz to pedofil, nie każdy pijak to złodziej. W psychologii podobne myślenie nazywamy terminem błąd poznawczy.

Mam w pamięci moment, w którym w Poznaniu pojawiły się korporacje taksówkowe. Wtedy pod dworcem Poznań Główny, lotnisko, czy ul. Szkolna dochodziło do rękoczynów i demolowania samochodów. Wtedy pan Mietek, który jeździł swoim x letnim Polonezem razem z kolegami, którzy nie pracowali dla korporacji robił naloty na zrzeszoną konkurencje z branży. Sam miałem wiele przejazdów, podczas których taksówkarze bali się jeździć w niektóre miejsca. Koledzy bez numerów telefonów w widocznych miejscach kłócili się o wielką niesprawiedliwość, w której mieliby płacić ryczałt za obsługę centrali, czy oklejać swoje samochody reklamami.

img_0334Z tamtych czasów wiele osób pamięta, że z dworca nie ma sensu brać nieoflagowanej taryfy, bo za 3 km kursu można było zwiedzić całe miasto i zapłacić nawet kilkaset złotych.

Tamtą rewolucję przeżyliśmy. Już nie trzeba szukać postoju. Wystarczy zadzwonić. Czasem na pytanie ile będę czekać usłyszymy „ile trzeba”, albo „tyle co zwykle”. Pamiętajmy – tam też pracują ludzie. Czasem pani ma zły, a czasem dobry dzień.
Metoda zamawiania kierowcy, jaką proponuje Uber wydaje mi się jedyną słuszną na dzisiejsze czasy. Wiemy skąd zamawiamy, dokąd jedziemy, z kim i ile zapłacimy. Robimy to z aplikacji w telefonie. Po czasie i w trakcie jest dostęp do podglądu trasy. Jeżeli mamy jakieś uwagi – piszemy do operatora i dostajemy rekompensatę. Nie znam przypadków odmowy. Dla mnie to najbezpieczniejsza metoda zorganizowania transportu np. dla dziecka. Klienci obcojęzyczni mają uproszczone możliwości komunikacyjne. Do kierowcy możemy zadzwonić, albo wysłać sms.

Taksówkarze dopatrują się niesprawiedliwości związanej z tym że muszą posiadać licencje, przejść egzaminy, a samochód ma być wyposażony w odpowiedni osprzęt. Na dzień dzisiejszy Uber ma te wymogi okrojone, ale myślę, że kierowcom nie zaszkodziłoby również zrobić takie licencje. Koszt kilkuset złotych, a problem z głowy i możliwość korzystania z bus pasów.

img_0333Na szczególną uwagę w komunikacji pod moimi postami zasługuje fakt, że widać kiedy pisze taksówkarz. Zdania zazwyczaj są wulgarne i obraźliwe, merytoryczna rozmowa niemożliwa. Pojawiają się zastraszenia i wyzwiska. Poziom intelektualny daje wiele do życzenia. Paradoksalnie takie zachowania to rewelacyjna reklama dla Uber. Ludzie do których trafiają te posty sami piszą, lub mówią że chętnie zainstalują aplikacje.

Klikając link https://www.uber.com/invite/jn8snqypue dostaniesz darmowy pierwszy przejazd.

Jeżeli obecność potentata z San Francisco ma czegoś nauczyć, to napewno tego że rynek nie zna próżni. Nie ma takich przywilejów, które byłyby wieczne. Nie zaszkodzi otwierać drzwi klientom, a czasem za pomoc we wniesieniu zakupów nie trzeba kasować 10 zł. Bycie uprzejmym, czystym i w zadbanym samochodzie pomaga.

About Bartosz Paź

Piszę o motywacji, inspiracji, świadomym rodzicielstwie, psychologii, akcjach społecznych. Coach, trener, mówca.

%d bloggers like this: