Sobota rano.

Dostaję zamówienie i od razu SMS z wiadomością „Proszę podjechać za godzinę”. Zanim zdążyłem odpisać klientka odwołała. To się zdarza i w ogóle  się tym nie przejąłem. Jednak równo po godzinie aplikacja znów dała o sobie znać i kiedy przyjąłem zamówienie okazało się że to ta sama osoba.

img_0112Był to tydzień, w którym pojawiła się nowa opcja planowania przejazdów. Przyznaje. Sam o tym jeszcze nie wiedziałem. Lekko rozzłościło to klientkę, która traktowała mnie trochę z góry.

Zaczęliśmy suchą rozmowę, w której słyszałem jak to się różnych rzeczy nie da zrobić. Bardzo lubię rozmawiać z ludźmi i to jest jeden z powodów, dla których zacząłem jeździć. W weekendy jest tak wesoło, że nie mam potrzeby wychodzić na imprezy. Mam prawie tylko dobre doświadczenia z klientami, ale ta dziewczyna swoim sposobem bycia i mówienia powodowała we mnie jakiś wewnętrzny niepokój.

Temat zszedł na jakieś kierunki związane z aplikacjami mobilnymi i znów słyszę, że czegoś się nie da. Zaoponowałem i enumeratywnie wytłumaczyłem, jak można to zanalizować, chociażby z pomocą odpowiedniego testu, znajomych, czy ekipy z testuj.pl. Dziewczyna poczuła się urażona i powiedziała:

Skoro jesteś taki mądry, to może ja powinnam jeździć na Uberze, a Ty pracować w Allegro.

Ja pitole! Nie uwierzyłem, ale ugryzłem się w język.

Z doświadczenia wiem, że łatwiej jest mi coś przekazać, gdy opowiadam anegdotę lub bajkę i tak postanowiłem zrobić.

Opowiedziałem historię, jak rzuciłem wszystko i wyjechałem do Azji, żeby poukładać sobie w głowie. O pracy z dziećmi, przeżytym trzęsieniu Ziemii, pobycie w afrykańskim więzieniu. Dalej ciągnąłem historię o powrocie do Polski i jak usiadłem w jakieś modnej Warszawskiej knajpie i słuchałem kumpli, którzy opowiadali mi dla siebie ważne historie. Jeden był na egzotycznych wakacjach i hotel mu nie pasował. Drugi kupił sportowy samochód i coś w nim mu nie pasowało. Ostatni zafundował kochance nowe piersi i ta zrobiła się marudna.

Jak mnie to nie interesuje – pomyślałem. Wróciłem właśnie do Polski, miałem toaletę, na której mogłem usiąść, papier toaletowy i to wystarczyło, żebym poczuł się jak król.

mindfulness-symbol-reminder-tattooOpowiadam to mojej pasażerce i widzę w lusterku, jak coraz szerzej otwierają się jej oczy. Wiedziałem, że to ten moment. Wtedy powiedziałem, że nie rozumiem jak można określać człowieka po czynności jaką w danym momencie wykonuje. Kiedy mam brudną toaletę w domu, wtedy biorę szczotkę i ją czyszczę. Nie potrzebuję ludzi od tego. Sam po sobie sprzątam. Jeżeli wykonuję jakąś czynność, to nie określa ona całego mojego życia, lecz czynność którą teraz wykonuję. To element mindfulness, czyli uważności której uczyłem się w klasztorze buddyjskim.

Zapadła chwila ciszy, po czym usłyszałem, że nie chce się klientce ze mną rozmawiać. Uszanowałem to, zjechałem na pobocze i powiedziałem, że mi nie chce się jej wieźć. Ona na to że sobie życzy i że ja mam taki obowiązek. Odwróciłem się, uśmiechnąłem i powiedziałem, że nic nie muszę.

Po kolejnej chwili ciszy, usłyszałem że nie chciała mnie urazić i że spieszy się na pociąg. Zgodziłem się kontynuować pod jednym warunkiem i to czy to zrobi, czy nie zostawiam jej sumieniu. Dostała zadanie, żeby jeszcze tego samego dnia zrobić coś bezinteresownego dla kogoś zupełnie obcego.

Dalsza droga przebiegła w ciszy. Próbowałem się uśmiechać, ale klientka była w procesie.

Kto wie… może to było ważne dla niej przeżycie.

Z góry uprzedzę, że to był jedyny taki przypadek, gdzie chciałem zakończyć kurs, a tak skrajnych przypadków, poza tym jednym nigdy nie miałem.

[rf_contest contest=’3612′]

About Bartosz Paź

Piszę o motywacji, inspiracji, świadomym rodzicielstwie, psychologii, akcjach społecznych. Coach, trener, mówca.

%d bloggers like this: