NiB

Wszedłem ostatnio do mojej ulubionej śniadaniowni. Właścicielka na mnie spojrzała i zapytała na wejściu, czy chcę kawę.

– oczywiście! poproszę mocną..

– oj chłopaku! Dbaj o swoje serce – padło

Na to odezwały się panie siedzące przy jednym ze stolików „to mężczyźni mają serce?” i zachichotały.

Budzimy się – powiedziałem sam do siebie i rozpocząłem bardzo ciekawą dyskusje.

Uwielbiam podział na świat kobiet i mężczyzn, bo idzie za tym cała seria zjawisk, w których zwyczajnie czuje się jak ryba w wodzie.

Rozmowa z Paniami w śniadaniowni natchnęła mnie do wyciągnięcia kilku spostrzeżeń związanych z wychowaniem dzieci, które w przyszłości staną się kobietami i mężczyznami. Część z nich założy rodziny, część po czasie się rozstanie, bo nie spełnią wzajemnych oczekiwań. Oczywiście! Każdy ma prawo się pomylić. Przeżywać coś dłużej, lub krócej.. ale kto, lub co daje nam prawo przerzucać to na dzieci?!

Teraz moje drogie Panie i Panowie chciałbym przegadać z Wami trzy hipotetyczne sytuacje. Z racji, że jestem mężczyzną i lubię znać zdanie płci pięknej to do niej skieruje anegdoty.. ale Panowie, tak na prawdę dotyczy to przede wszystkim nas!

Trzy sytuacje: jedna dzieje się w restauracji, druga w kinie / teatrze, trzecia w domu. Z racji, że odpowiada mi schemat mężczyzny prowadzącego – na nim będę się opierał. Nie odnajduje się jako facet zbolały, zatroskany, czy męczący. Kiedy spotykam się z kobietą – to ja jestem inicjatorem. Zwyczajnie – najlepiej czuje się w takiej roli.

Sytuacja 1:

Para wychodzi na kolacje. Kiedy ostatnio zdarzyło się Wam drogie Panie, że facet znał kelnera, kucharza i wiedział co Wam polecić? Moim zdaniem prowadzenie kobiety w takiej sytuacji bardzo podkreśla naszą rolę. Kiedy poczułyście się, że w tej chwili możecie w pełni zdać się na to, co mężczyzna Wam proponuje?

Sytuacja 2:

Para wychodzi się „ukulturalnić”. Teraz pytanie – ile razy słyszałyście „na co masz ochotę?”. (JA P@#$%Ę!!!!!). Facet! Ty masz wiedzieć, co zaproponować! Znać tytuły, wykazać się! Dlaczego zrzucasz odpowiedzialność na tę biedną niewiastę?! Prowadź!

Sytuacja 3:

Po kolacji, kinie / teatrze – para wraca do domu. Było na prawdę miło. Jest nastrój, da się załatwić świece, muzykę i te inne pierdoły potrzebne do „odpowiedniego” klimatu. I teraz… Ten moment najbardziej lubię „na co masz ochotę?”… tzn. „że co?”… Tyle razy przerabiałem z ludźmi tę historię, że spokojnie mogę stwierdzić, że to już klasyk. Otóż moi drodzy Panowie. Skoro ta piękna istota była z Wami w kinie, na kolacji, śmiała się z Twoich drętwych dowcipów, patrzyła w oczy, często się peszyła, poprawiała regularnie włosy… To jakim cudem wpadliście na to, że może mieć chociażby najmniejszą ochotę odpowiadać na banalne pytania, w stylu „robiłaś kupę?”?? W takim momencie skończył się czas na zadawanie pytań, a zaczął czas działania! Wierzcie mi! Wiele kobiet lubi dostać w tym momencie klapsa i być z pożądaniem przyciśnięte do ściany.

Skoro to mamy przegadane – wróćmy do głównej tematyki „wychowanie dzieci”.

Załóżmy taką sytuację, która stała się klasykiem, bo „jak coś się psuje to wyrzucamy, a nie naprawiamy”. Swoją drogą – czy ktoś z Was robi inaczej?

Para zakłada rodzinę. Po krótkim czasie, kiedy dzieci są już na świecie (lub wcześniej) pojawiają się różnice zdań.

Bo zapominamy, że będąc z kimś warto kłaść się spać z rozwiązanymi tematami. Ludzie – wystarczy 15 min szczerej rozmowy przed snem. Jeżeli nie zrobimy tego jednego wieczoru, to kładziemy się spać z problemami, o których śnimy. A jak powtarzamy to przez kilka dni, miesięcy, lat.. Sami widzicie.

Para się rozstaje. Zazwyczaj z jednostronnej decyzji, bo na palcach jednej ręki potrafię wyliczyć pary, które zrobiły to z klasą.

Co z dziećmi  w takiej sytuacji? I tu znów – znam ludzi, którym to się udało zrobić z uszanowaniem stron i znalezieniem kompromisu, ale takie sytuacje to perełki.

Dzieci zazwyczaj zostają przy matce. Ta – sfrustrowana – bierze na siebie całe brzemię wychowawcze, jednocześnie zamartwiając się i zrzucając brak odpowiedzialności na byłego partnera. Ale przecież to jej wybór! No chyba, że chłopak zapadł się pod ziemię…

I teraz powiedzcie mi moi drodzy. >> oczywiście ta sytuacja jest tendencyjna, ale chodzi mi jedynie o przybliżenie tego, co chcę Wam przekazać <<. Jak te biedne dzieci, pozbawione odpowiednich wzorców mają wyrosnąć na takie kobiety i takich mężczyzn, którzy radzą sobie w trzech wspomnianych na początku sytuacjach.

Jak dziewczynka, nie obserwując ojca na co dzień ma rozumieć wzorce męskie i umieć dbać o mężczyznę, związek, rodzinę? Jak ma nie przenosić na swoją przyszłość Waszych historii?

Jak mężczyzna ma upolować zwierzynę i zadbać o jaskinię, skoro on po prostu jest kochany po mamie?

Nie oceniam. Nie krytykuje. Chciałbym tylko z tego miejsca zadać Wam pytanie „Jak na co dzień dbacie o wzorce poznawcze Waszych pociech”?

About Bartosz Paź

Piszę o motywacji, inspiracji, świadomym rodzicielstwie, psychologii, akcjach społecznych. Coach, trener, mówca.

%d bloggers like this: