Mając dwadzieścia trzy lata zostałem zaproszony na obiad do rodziców mojej ówczesnej dziewczyny. Było bardzo smacznie, a jestem tym typem mężczyzny, którego można uwieźć przez żołądek. Przy deserze usłyszałem tam od pani domu „uczciwy facet się żeni”. Kilka lat później oświadczyłem się jej córce, chwilę później ożeniłem i zostałem ojcem naszej cudownej córki.

Do czasu wyjazdu na studia mieszkałem z rodzicami, a w przekonaniu o wielkiej miłości ta sama dziewczyna przyjechała do mnie do Londynu. W tym momencie mogę stwierdzić dwa fakty:

  1. Utrzymałem Freud’owską sytuacje, w której partnerka zastąpiła mi matkę.
  2. Więcej mówiłem niż robiłem.

Jeżeli miałbym wyciągnąć jakiś głębszy wniosek z tego okresu to na pewno taki, że jeżeli chcesz się z kimś związać – przemyśl to, sprawdź się i nie tylko w związku, ale przed samym / samą sobą. Różne są formy relacji i hermetyczne małżeństwo to tylko jedna z dróg. Wszystko jest kwestią tego na co się zgadzasz i co ustalisz. Celowe przekraczanie uzgodnionych granic moim zdaniem to kierunek do autodestrukcji i niszczenia relacji.

Mówiąc inaczej, kłamstwo i tajemnica to gwóźdź do trumny każdej relacji. Nie tylko z partnerem, ale też z rodziną, czy przyjacielem. Najtrudniejszy problem, zamiast męczyć i lawirować łatwiej rozwiązać szczerością do bólu.

Daleki jestem od namawiania do otwartych związków. Miewałem w takie, było ciekawie, często namiętnie i ostro, ale się skończyło. Może dlatego że docieraliśmy do punktu gdzie następowało przesycenie i zmęczenie materiału, może dlatego że za mocno przekroczyliśmy granice, a może z powodu żalów. Dopiero przeżywając jakąś sytuacje mogę stwierdzić, czy to dla mnie.

Rozwijając myśl mojej teściowej „uczciwy człowiek jest szczery sam ze sobą i z otoczeniem”. Może mieć swój świat i tajemnice, ale gdy ktoś wejdzie niebezpiecznie na jego strefę komfortu może zwyczajnie powiedzieć „nie chcę o tym rozmawiać, uszanuj to i nie drąż”, ale nie jak w dowcipie:

Siedzi na ławce dresiarz ze swoją dziewczyną, patrzy na nią i nagle uderza ją w twarz z całej siły. Dziewczyna przewróciła się i upadła na chodnik. Po chwili wstaje cała zalana krwią i pyta się chłopaka:
– Misiu, dlaczego mnie uderzyłeś?
Gość westchnął popatrzył na nią…
– Jebłem Ci, to j*błem, na ch*j drążysz temat!

About Bartosz Paź

Piszę o motywacji, inspiracji, świadomym rodzicielstwie, psychologii, akcjach społecznych. Coach, trener, mówca.

%d bloggers like this: